Recenzja drugiego i trzeciego odcinka sezonu szóstego FEAR The Walking Dead, oryginalnego serialu kanału AMC. Wartka akcja i doza emocji! — newsy z компьютерных игр


0

Recenzja drugiego i trzeciego odcinka sezonu szóstego FEAR The Walking Dead, oryginalnego serialu kanału AMC. Wartka akcja, hordy Zombie i doza emocji! 
 

Krótki wstęp do serialowej odsłony trzech odcinków sezonu 6 FEAR The Walking Dead
 
Jakiś czas temu miałam przyjemność przedstawić Wam w formie recenzji pierwszy odcinek szóstego sezonu serialu oryginalnego od kanału AMC, który zadebiutował na tym kanale 12 października i systematycznie debiutuje tam w kolejnym odcinkach. Dziś przyszła pora na dwa kolejne, których podsumowanie w krótkich recenzjach znajdziecie w tym tekście. 
 
Przeczytaj również: FEAR The Walking Dead: sezon 6, odcinek 1, przedpremierowa pozbawiona spojlerów recenzja pierwszego odcinka kolejnego sezonu
 
Jeśli mieliście okazję zapoznać się już z moim poprzednim tekstem, to zapewne wiecie, że ten sezon, w przeciwieństwie do poprzednich to forma serialowej antologii, skupiającej się na konkretnej postaci, konkretnym bohaterze, bądź dwóch, jak to jest w przypadku odcinka numer jeden oraz dwa. W FEAR The Walking Dead: sezon 6 – odcinek 1, twórcy skupili się na Morganie i to on i jego życiowe perypetie w świecie zdominowanym przez zarazę i niebezpiecznego łowcę, były kanwą opowieści. W kolejnym dwóch odsłonach sezonu szóstego, opowieść koncentruje się na parze bohaterów i choć ten element dosłownie łączy owe dwa odcinki, to nie trudno zauważyć, że każdy z nich to zupełnie inne klimaty. Inne nie tylko pod względem bohaterów, ale sposobu poprowadzenie fabuły oraz wartkości akcji.
 
Odcinek 2, bohaterowie, fabuła, akcja…...wszystko to co buduje klimat
 
Nie da się zaprzeczyć i wielu widzów i recenzentów to podkreśla, że odświeżenie serii i nadanie jej formy antologii, przyniosła serialowi powiew świeżości. Pierwszy odcinek nowego sezonu zadowolił  sposobem poprowadzenia fabuły, wyjaśnił kwestie związane z zakończeniem sezonu piątego i wprowadził postać, która nadała mu nieco westernowego klimatu. 
 

 
Kolejny zupełnie odszedł od powolnego, przez niektórych krytykowanego tempa akcji, rozpoczynając od przysłowiowego „trzęsienia ziemi”, w tym wypadku spowodowanego przez typowe dla serii The Walking Dead, Żywe Trupy. Tu akcja od razu nabiera tempa, trzyma w napięciu, buduje klimat i przede wszystkim jest, zgodnie z tematem i komiksową serią, na której jest oparta, niezwykle krwawa. Ale po kolei…
 
Fabuła odcinka drugiego sezonu szóstego FEAR The Walking Dead, jak już wspomniałam zaczyna się od mocnego uderzenia, przenosząc widzów do fabryki, w której przetrzymywani się zarażeni. Na wstępie otrzymujemy sceny wyjęte rodem z horroru. Nieumarli sieją spustoszenie, jest krew, flaki i lepka zastygnięta krew, czyli słowem obrzydlistwo, którym seriale i filmy grozy, nie pogardzą. Jest po prostu niezwykle szybko, dramatycznie. Akcja płynie wartko, zaciekawia i tak naprawdę nie zauważamy upływającego czasu. Czterdzieści minut, czyli czas przeznaczony na seans mija w mgnieniu oka. 
 
Opowieść skupia się zaś wokół Alicii i Stranda, którzy zostają przez Virginię zmuszeni do pracy we wspomnianej fabryce, którą należy oczyścić. Zniewoleni, nastawieni na realizację swoich planów, napotkają na pewne przeciwności, ale i zyskują nowego, trochę zaskakującego sprzymierzeńca. Ich sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie, zmieniają się także postawy bohaterów, zmienia się coś, co wydawało się temu nie podlegać. 
 
Zaletą odcinka jest niewątpliwie dynamika z jaką się ów rozpoczyna, z jaką trwa i z jaką się zarazem kończy. Właściwie nie ma dosłownie chwili na wytchnięcie. Akcja zdominowana jest przez plan, który nie do końca wypalił oraz przez szwendaczy siejących zniszczenie i śmierć. Na nudę w odcinku drugim nie mamy co liczyć. Jest zarówno klimatycznie, jak i strasznie. Są szybkie zwroty akcji i coś co żywo wiąże się z serią, śmierć, gwałtowna, bolesna i ostateczna. Jest także to, co stanowi istotę The walking Dead, wybory, decyzje i walka z emocjami, czyli wszystko co chcielibyśmy oglądać w całym serialowym sezonie. 
 

 
Odcinek drugi ma jeszcze kilka zaskakujących momentów, jak choćby życiowe przemiany, w które jedni mogą wierzyć, drudzy nie. Nie mniej jednak twórcy postanowili nieco zamieszać w garze emocji, zagrać na nich w charakterystyczny dla serialu sposób. I to według mnie udało się chyba najlepiej. 
 
Odcinek 3, bohaterowie, fabuła, akcja…...wyraźniej spokojnie lecz w klimacie
 
Nieco inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o odcinek trzeci, który wyraźnie spowalnia, stając się nieco sentymentalną, nastawioną na ludzi, psychologiczną opowieść i obowiązku, jak i miłości. Szczerze mówiąc to opowieść, która jest minimalnie krótsza od części numer dwa, miała momenty, które według mnie z jednej strony przystają do całości opowieści lawirującej na poziomie Zombie – ludzkość – apokalipsa, a z drugiej stawiają wyraźne granice, kreśląc grubą kreskę sprzeczności. Mamy bowiem pewne dłużyzny, mamy momenty przegadane, ale mamy również walkę o siebie, próbę odnalezienia się w rzeczywistości post-apokaliptycznej, która co tu dużo mówić, lekka nie jest. 
 
Tym razem zagłębiamy się, jak już wspomniałam, w emocjonalną opowieść skupioną wokół kolejnej dwójki bohaterów. Są nimi Al i Dwigh, którzy kontynuują misję zlecona im przez Virginię. Wędrują po domach, oczyszczają je z zainfekowanych, a przy okazji zajmują się czymś, co stanowi ich osobisty życiowy cel. Próbują znaleźć jakieś informacje o najbliższych, starają się do nich zbliżyć, dowiedzieć się co się z nimi stało, a może nawet z nimi spotkać. 
 
W odcinku trzecim docierają do domu pogrzebowego, a także do budynku, który jest miejscem skrywającym inne ludzkie problemy. Towarzyszy im nie tylko zagrożenie ze strony Zombie, które starym zwyczajem marzą jedynie o posiłku, ale przedzierają się także przez wąskie tunele wentylacyjne pełne szczurów. W odcinku przewija się też motyw innego wirusa, a w jego tle, niezależnie od codziennych, post-apokaliptycznych problemów, są ich marzenie, dążenia i starcie się z nieprzewidywalnym losem, który ma swój własny, czasami pokręcony plan.
 

 
W przeciwieństwie do poprzedniej odsłony sezony szóstego, ten odcinek zwalnia, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest jednocześnie spokojniej, z drugiej strony bardziej ludzko. Twórcy skupili się na opowieści odkrywając karty bardziej pod kątem psychologicznym, pod kątem wyborów, czasami niezwykle trudnych. Hmm….pojawiły się też odniesienie do panującej obecnie sytuacji, stąd nawiązania do epidemii, choroby, testy, szczepionki. Wprawni obserwatorzy mogą zapewne wyszukać jeszcze wiele innych elementów spójnych, choćby z filmami akcji i wiele więcej. Czy takie odniesienie ma sens? Pozostawiam to już do oceny tym, którzy oglądali, bądź oglądać będą ten właśnie odcinek FEAR The Walking Dead, w sezonie szóstym. 
 
Choć seans wydaje się być bardziej stonowany i nastawiony na emocje, to są oczywiście chwile trudne, pełne napięcia, są trupy, ludzkie nieszczęścia, są wybory, które trudno zaakceptować. Całość odcinka kręci się jednak wokół istoty społeczeństwa, wokół dobroci, która w czasach apokalipsy nie jest wcale niczym oczywistym. 
 
Podsumowanie odcinka 2 i 3 szóstego sezonu FEAR The Walking Dead
 
Dwa kolejny odcinki szóstego już sezonu FEAR The Walking Dead niosły ze sobą zgoła rożne wrażenia, różne emocje i różny stopień atrakcyjności. To zupełnie inne w odbiorze opowieści, zamknięte w formie antologii, raz pędzące z wartką akcją do przodu, jak w przypadku odcinka drugiem, a raz zwalniające, stawiające na odczucia i dawkę psychologii w ludzkim wydaniu. Wyraźna rozbieżność między kolejnymi odcinkami może się jednym podobać, innym nie. Daje jednak formę oddechu, fabularnego odpoczynku od tego, co być może czeka nas w odcinkach kolejnych, a tym bardziej w finale.

 
Serial miał swoją premierę na kanale AMC 12 października 2020 roku. 
 
Serdecznie dziękujemy AMC za udostępnienie odcinków do recenzji! 
 
Strona AMC Polska
 

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *